środa, 22 czerwca 2022
czwartek, 2 czerwca 2022
piątek, 20 maja 2022
sobota, 30 kwietnia 2022
niedziela, 27 czerwca 2021
Nadmorze 59. Głośne myślenie o wierszach Jarosława Trześniewskiego-Kwiet...
Omówienie najnowszego zbioru poezji Jarosława Trześniewskiego-Kwietnia "Piwnica Mozarta" (Fundacja Duży Format, Warszawa 2020).
Jarosław Trześniewski kwiecień jest postacią bardzo ciekawie obecną na poetyckiej scenie. Debiutował w roku 1999 zbiorem “W stronę Beethovena”, potem jeszcze wydał zbiory “Pomarańczowy zeszyt” (2003) “Casus mixtus” (2009), “Sonaty i repertoria” (2014) i “Nadejście” (2016). Z zawodu prawnik, mieszka w Mławie.
Notatki, dodatki:
Biogram poety na stronach Fundacji Duży Format W odcinku wykorzystano kompozycje: Wolfgang Amadeusz Mozart, "Eine keine Nachtmusik" w wykonaniu Advent Camber Orchestra na licencji CC 3.0 oraz Troya Holdera "Lacrimosa (Mozart)" w domenie publicznej. kontakt z redakcją: nadmorze.sopot@gmail.comNadmorze 58. Wiersze na głos: Izabela Gardian
Do 58. odcinka "Nadmorza" zaproszenie przyjęła Izabela Gardian z Wodzisławia Śląskiego. Zadebiutowała tomikiem Kobieta w czterech porach roku Po nim kolejno ukazały się Takie sobie piosenki , Garść liter, Drzwi na oścież, Bossa nova, Kochanie to dziki las. Jej wiersze wielokrotnie były prezentowane na antenie Radia Katowice w audycji “Poczta Poetycka” redagowanej przez Macieja Szczawińskiego. Wiersze Izabeli Gardian ujmują swoją intymnością tonacji połączoną z dobrze zarysowanym obrazem poetyckim.
Kontakt z redakcją "Nadmorza": nadmorze.sopot@gmail.com
środa, 2 czerwca 2021
Nadmorze 57 Wiersze na głos Magdalena Jankowska.
Gościem 57 odcinka "Nadmorza" jest lublinianka Magdalena Jankowska - poetka, autorka prozy, recenzentka teatralna. Jej wiersze przekonują bardzo wrażliwą, zmysłową spostrzegawczością i stanowczością stwierdzania faktów, które w żaden sposób nie kłócą się z liryzmem. Czasami ich kontrapunktem staje się humor, ironia, autoironia. Krystalizują się one w formę lapidarną, trochę aforystyczną. Ale nawet wtedy, kiedy poetka mówi zwięźle, czuje się za jej monologami autentyzm doświadczenia.
Notatki, dodatki:
biogram Magdaleny Jankowskiej wraz z głosami recenzentów:http://teatrnn.pl/leksykon/artykuly/magdalena-jankowska antologia poetów lubelskich “Linie światła”
http://www.norbertinum.pl/ksiazka/556/Linie-%C5%9Bwiat%C5%82a fragmenty przedstawienia “I co dalej” - Teatr Panopticum:
https://www.youtube.com/watch?v=2pkN8r1tVL4
https://www.panopticum.pl/spektakle/i-co-dalej/ w audycji wykorzystano kompozycję Blue Dot Sessions "Dizzle" na licencji Creative Commons 4.0 kontakt z redakcją: nadmorze.sopot@gmail.com
czwartek, 6 maja 2021
Nadmorze 55. Poeci na łączach: Marek Czuku.
nadmorze.sopot@gmail.com
piątek, 30 kwietnia 2021
Nadmorze 55. Zwiastun odcinka
czwartek, 22 kwietnia 2021
środa, 24 lutego 2021
niedziela, 26 stycznia 2020
Nadmorze 26. O wierszach Mariusza Jagiełły z tomu "Zdania proste rozłożone" (Warszawa 2019)
Omówienie zbioru poezji Mariusza Jagiełły "Zdania proste rozłożone" (Fundacja Duży Format, Warszawa 2019).
Omówienie debiutu Mariusza Jagiełły, Człowiek z Brudnopisu:
Fundacja Duży Format
W odcinku wykorzystano kompozycję Blue Dot Sessions "Slow Rollout" na licencji Creative Commons 4.0
kontakt z autorem podcastu: lorkowski@wp.pl
piątek, 10 stycznia 2020
Nadmorze 24. O wierszach Ludwika Filipa Czecha z tomu "Porządki".
Omówienie zbioru wierszy Ludwika Filipa Czecha ze zbioru "Porządki" (Bernardinum, Pelplin 2019).
W odcinku wykorzystano kompozycję Dee Yan-Keya, Uknown Lovers'Blues
(http://freemusicarchive.org/music/Dee_Yan-Key/Georg_Bchners_Leonce_and_Lena/02-1471670-Dee_Yan-Key-Unknown_Lovers_Blues)
Wydawcy, którzy podzielili się ze mną tomikami:
Wydawnictwo Forma: http://www.wforma.eu/
Klub Integracji Twórczych Stowarzyszenie Żywych Poetów: http://zywipoeci.pl/
piątek, 3 stycznia 2020
Elżbieta Olak, otulina, Wydawnictwo FORMA, Fundacja Literatury imienia Henryka Berezy, Szczecin, Bezrzecze 2019.
Zanim
wczytamy się głębiej w debiutanckie wiersze Elżbiety Olak, ich autorka uprzedzi
nas, że będą one skapywały, sączyły się powoli. Ale już dwie stronice później
przeżywamy zaskoczenie, zauważywszy, że jej poezja przemawia monologiem często
wartkim i w najciekawszy sposób kobiecym. Zrazu stawia nas pośrodku baśni, w
scenerii nocnej, gdzie niezmiennie rozgrywa się widowisko życia pojmowanego
całkiem dosłownie, biologicznie, spektakl, którego jesteśmy zaledwie
milczącymi, postronnymi widzami. Tę sytuację uważa poetka za właściwy model
relacji człowieka z jego naturalnym otoczeniem, gdyż za jego sprawą samotne
przeżycia otacza łagodna otulina nastroju, refleksji. Nadto w takim otoczeniu
istnieje szansa dopełnienia egzystencjalnych braków lub ich zracjonalizowania,
na przykład wytłumaczenia sobie dlaczego, że pełnia szczęścia należy do
zjawiskiem rzadkich. Jednak rozpoznanie takie zupełnie poetki nie
unieszczęśliwia. Przeciwnie – budząc niedosyt, motywuje do udoskonalania tego,
co zostało nam dane z całą przyrodzoną ułomnością i usterkami, przeto może
bardziej za-dane niż zwyczajnie dane. No i pełnia szczęścia słabo przysłużyłaby
się poezji, bo, jak sądzi debiutantka, życie byłoby poniekąd ewidentne, zaś
wobec braku cierpień, różnorakie analizy oraz komentarze do naszej kondycji
całkowicie straciłyby sens (zob ***, „Dlaczego nie pisałam…”).
Argumentacja taka przekonuje; zwłaszcza że również w obliczu znacznie
dotkliwszych, przy tym gwałtownych, porywów ducha radzi opanowane wykonywanie
czynności rutynowych oraz pożytecznych. Nawet do aktów desperacji, należy się
przygotować starannie i pracowicie, by potem, z pełnym rozmysłem, stracić
zmysły. Z wierszy Elżbiety Olak wyłania się postać coraz bardziej świadoma siebie. Łatwo to zauważyć wtedy, gdy przyznaje, że czasem biorą w niej górę instynkty, że zwycięża w niej natura – najdosłowniej – zwierzęca; długo utrzymywana w ryzach, jednakże czasem wymykająca się spod kontroli, odwracająca ją od człowieczej społeczności, uważanej wtedy za nieautentyczną; stwierdza wówczas: „Zwilczałam. Głosy mi straszne,/ Czuję zapach, który je niesie./ Nie mogę czekać. Stado jest mi potrzebne/ Umiarkowanie. Nie dla mnie/ Ludzkie przyjemności./ Bardziej wyczuwam, niż widzę./ Kieruję się znakami w ciszy./ Zawracam nagle,/ Oni nie wiedzą dlaczego.” („***, Zwilczałam. Głosy mi straszne…”). Dalej czytamy: „Jest we mnie zwierzę/ Chłodnymi łapami/ Przydusza gardło/ Stroszy włosy/ Wystraszony wielki ptak/ Tylko uszy wystają czujnie/ Jak u zająca/ Dzikie/ Wytresowane/ Ale nieoswojone” („***, Gdzie jest we mnie to…”). Dawno nie czytałem wyznań, które odważnie eksponują to, co pierwotne, unikając przy tym ekshibicjonizmu. W parze z tą niepospolitą zaletą, idzie chęć życia uważnego (mindfulness!) lub zamiar łapczywego chwytania czasu zaklętego przez wrażenia (zob. „***, Już nie pozwolę żadnej chwili…”). Kierując się instynktami, równie zachłannie tekstowe “ja” łowi czułość, traktuje jak łup, jak trofeum. Ostatecznym zaś wyznacznikiem skuteczności łowów okazują się oznaki namiętnego przywiązania ze strony upolowanego obiektu uczuć. Jej miłość, zna wzloty, kiedy zbliżenie staje najbardziej ścisłe oraz upadki, kiedy musi się zadowolić jedynie niknącymi po niej resztkami (Pusta miska). Trwa przy uczuciu wchodzącym w fazę terminalną (***, Miłość/ powoli nam umiera…”).
Elżbieta Olak lubi być poetką. Poezja zaś wyraźnie lubi ją za warsztatową pracowitość zauważalną choćby po konsekwentnym rozwijaniu początkowego zamysłu w spójną, sugestywną metaforę (Lalka). Debiut, co prócz sympatii do autorki, budzi spore zaufanie do jej, napiszmy wprost, talentu.
Fragment większej całości przeznaczonej do publikacji w Dwumiesięczniku Literackim "Topos"
piątek, 29 listopada 2019
Nadmorze 23. Antologia wierszy czytanych: Jan Sochoń: "Wytrwałość"
O jesiennym wierszu Jana Sochonia zaczerpniętym z wyboru "Modlitwa do ciszy" (Bydgoszcz 2019)
Strona autorska ks. Jana Sochonia, http://jansochon.pl/
Zaułek Wydawniczy Pomyłka: http://www.zaulekpomylka.pl/
Klub Integracji Twórczych Stowarzyszenie Żywych Poetów: http://zywipoeci.pl /
Galeria Autorska Bydgoszcz http://autorska.pl/
W odcinku wykorzystano kompozycję Chada Croucha Barefoot na licencji Creative Commons 3.0.
sobota, 12 października 2019
Adrian Tujek, Niebieskie nie schnie, WBP i CAK, Poznań 2019.
niedziela, 6 października 2019
Renata Iwaniec, czasami wieszam się z praniem, Fundacja Duży Format Warszawa 2018.
sobota, 28 września 2019
Jadwiga Malina: Czarna załoga, Stowarzyszenie Pisarzy Polskich oddział Kraków, Kraków 2018.

Jeżeli ktoś wierzy jeszcze w przyrodzoną dobroć człowieka, lektura Czarnej załogi wystawi jego wiarę na nie lada próbę. Bo kiedy na samym początku zbioru odczytujemy esemesa od pramatki Lucy, możemy jedynie westchnąć, mając na myśli cały ludzki rodzaj: „tak dobrze się zapowiadał, a wyszło, jak wyszło…”. No właśnie, jak wyszło? Poetka nie zostawia nam złudzeń co do tego, że katastrofalnie. Tak dalece, że żaden z przedludzkich antenatów, których kosteczki skrupulatnie liczą dziś paleoantropologowie, nie miałby najmniejszej chęci przyznać się do pokrewieństwa z homo sapiens. Tyle, że w porządku tych wierszy, grzechem pierworodnym i cechą konstytutywną człowieczego gatunku, nie pycha była, lecz chciwość ciągnąca się skazą przez całe jego dzieje. Poetkę niepokoją przede wszystkim cechy negatywne stanowiące wyróżnik gatunkowy ludzkiego rodzaju: destrukcyjne samolubstwo, śmiertelnie niebezpieczna dla otoczenia pazerność. W wierszu tytułowym, inspirowanym średniowieczną ilustracją Robineta Testarda do dzieła Zwierzęta bajeczne Egiptu i inne cuda świata (ok.1480), czytamy: „Jeszcze całkiem słusznie wkoło. W paszczach. Płetwach./ Jednorogach. Jest kamień na kamieniu. Zamek w dali./Kopytko na nogach. Ale już płynie. Już podpływa./ W mig wszystko rozpieprzy. Czarnego statku załoga.”. Ekfraza wyśmienita, zwłaszcza jeśli porównamy ją z ikonograficznym źródłem jej inspiracji, gdzie w wodach wijącej się rzeki, gdzie gasi pragnienie jednorożec, brodzi sobie, fantastyczny, pokaźny jaszczur, tuż obok kąpie się gad jakiś pomniejszy, a brzegi zasiedla ptactwo pospołu ze efektownymi wizualnie czworonogami. Biała warownia wśród lasów wrosła w otoczenie niby skała. W tle istotnie majaczy czernią malowany korab. Wprawne oko dojrzy tam kilka ludzkich sylwetek. To zdegenerowani, drapieżni potomkowie łagodnej Lucy oraz jej kolejnych w łańcuchu generacji następców: pierwszych myśliwych (zob. Polowanie nad wodą) i pierwszych artystów (Jaskinia). Owych przed-ludzi, w przeciwieństwie do czarnych załogantów, Jadwiga Malina traktuje z czułością, z uwagą, a pod koniec zbioru oddaje im głos, aby o samotności mówili we własnym, poniekąd także w naszym, imieniu. Wynik starcia człowieka z naturą jest już znany. Co z tej wojny ocalało, zostało wydane na łup ludzkiej żądzy posiadania i panowania – taką pesymistyczną na wskroś diagnozę da się wyczytać z wierszy Maliny. Współczesna zaś cywilizacja zupełnie nie rokuje nadziei, że zdobywca przemieni się kiedyś w rozumnego gospodarza lub bezkonfliktowego sąsiada żyjących na planecie stworzeń. Być może jego chciwość to jakaś mutacja nabyta w późniejszych stadiach rozwoju na całkiem ludzkim już etapie? Od tak pojętej cywilizacji poetycka persona się odwraca; zaleca zbawienną – w całym tego słowa znaczeniu – rezygnację z rzeczy niekoniecznych (O nieposiadaniu), po czym najbliższą ścieżką, biorąc przykład z Davida Attenborougha, podąża jak najdalej „od rasy panów”.
Fragment większej całości przeznaczonej do publikacji w Dwumiesięczniku Literackim "Topos"
sobota, 21 września 2019
Nadmorze 22. Antologia wierszy czytanych. Maciej Bieszczad: "Upał"
Kliknij, żeby odtworzyć audio.
-
Omówienie zbioru poezji Mariusza Jagiełły "Zdania proste rozłożone" (Fundacja Duży Format, Warszawa 2019). Omówienie debiu...



