Na wspólną wystawę prac grafików: Jerzego Krechowicza i Jacka Staniszewskiego w sopockiej PGS trafiłem prawie przypadkiem. Chociaż katalog akcentuje przede wszystkim, a nie bez racji, odrębność obu osobowości, łączy ich powinowactwo wyobraźni wyraźnie zainspirowanej nadrealizmem, czasem refleksyjnej, czasem zabarwionej humorem. Oglądając zaś najwcześniejsze prace Krechowicza, przeżyłem swoiste deja vu, jakby przeniesiony w czasie o lat z górą dwadzieścia, kiedy najważniejsza galeria kurortu mieściła się w skromnych pawilonach wystawowych, gdzie szkoliłem się na oglądacza sztuki współczesnej. Przy grafice tej klasy można sobie pozwolić nawet na nostalgię.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
-
Osiemnastowieczna, stojąca w miejscu wcześniejszego dworu, siedziba niegrodowych starostów mirachowskich, miała szczęście do gospodarzy,...
-
Dopiero późnym wieczorem przeczytałem porannego esemesa od AF. Zmarł Andrzej K. Waśkiewicz. Znałem go dobre dwie dekady i coraz bardziej s...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz